Trauma relacyjna – czym jest i jak wpływa na nasze życie?

Trau­ma rela­cyj­na to poję­cie, któ­re w ostat­nich latach poja­wia się coraz czę­ściej. War­to jed­nak pamię­tać, że nie ozna­cza ono każ­de­go trud­ne­go doświad­cze­nia z dzie­ciń­stwa ani każ­dej nie­uda­nej rela­cji z rodzi­cem. W psy­cho­lo­gii odno­si się do skut­ków dłu­go­trwa­łych doświad­czeń, w któ­rych oso­ba pozo­sta­ją­ca w rela­cji zależ­no­ści – naj­czę­ściej dziec­ko – wie­lo­krot­nie doświad­cza­ła bra­ku bez­pie­czeń­stwa, prze­wle­kłe­go zanie­dba­nia emo­cjo­nal­ne­go, prze­mo­cy, odrzu­ce­nia lub skraj­nej nie­prze­wi­dy­wal­no­ści ze stro­ny opiekuna.

Naj­czę­ściej nie cho­dzi o jed­no dra­ma­tycz­ne wyda­rze­nie, ale o powta­rza­ją­cy się spo­sób funk­cjo­no­wa­nia rela­cji. To wła­śnie dla­te­go kon­se­kwen­cje mogą ujaw­niać się wie­le lat póź­niej – w spo­so­bie prze­ży­wa­nia emo­cji, budo­wa­nia bli­skich związ­ków czy radze­nia sobie ze stresem.

Dlaczego relacja z opiekunem ma tak duże znaczenie?

Nowo­ro­dek i małe dziec­ko nie potra­fią jesz­cze samo­dziel­nie regu­lo­wać sil­nych emo­cji. Gdy odczu­wa­ją lęk, ból lub prze­cią­że­nie, szu­ka­ją bli­sko­ści opie­ku­na. To wła­śnie obec­ność spo­koj­ne­go, prze­wi­dy­wal­ne­go doro­słe­go poma­ga dziec­ku stop­nio­wo uczyć się wyci­sza­nia napię­cia i odzy­ski­wa­nia poczu­cia bez­pie­czeń­stwa. Psy­cho­lo­gia roz­wo­jo­wa okre­śla ten pro­ces jako współ­re­gu­la­cję emocji.

Pro­blem poja­wia się wte­dy, gdy oso­ba, któ­ra powin­na być źró­dłem bez­pie­czeń­stwa, sama sta­je się źró­dłem lęku. Może to mieć miej­sce, gdy opie­kun jest prze­mo­co­wy, sta­le odrzu­ca­ją­cy, skraj­nie nie­prze­wi­dy­wal­ny, chro­nicz­nie nie­do­stęp­ny emo­cjo­nal­nie lub tak prze­cią­żo­ny wła­sny­mi trud­no­ścia­mi, że nie jest w sta­nie odpo­wia­dać na pod­sta­wo­we potrze­by dziec­ka. W takich warun­kach układ ner­wo­wy dziec­ka znaj­du­je się w prze­wle­kłym sta­nie pod­wyż­szo­nej gotowości.

Nie ozna­cza to jed­nak, że poje­dyn­czy błąd wycho­waw­czy, gor­szy dzień rodzi­ca czy okre­so­wy kry­zys pro­wa­dzą do trau­my rela­cyj­nej. Dzie­ci nie potrze­bu­ją ide­al­nych rodzi­ców. Potrze­bu­ją opie­ku­nów, któ­rzy przez więk­szość cza­su są wystar­cza­ją­co dostęp­ni, prze­wi­dy­wal­ni i potra­fią napra­wiać rela­cję po nie­unik­nio­nych konfliktach.

Trauma to nie tylko wydarzenie

To samo doświad­cze­nie może zostać prze­ży­te przez dwo­je dzie­ci w róż­ny spo­sób. Zna­cze­nie ma nie tyl­ko to, co się wyda­rzy­ło, ale rów­nież wiek dziec­ka, jego wcze­śniej­sze doświad­cze­nia, tem­pe­ra­ment, wspar­cie ze stro­ny innych doro­słych oraz to, czy po trud­nym wyda­rze­niu mogło odzy­skać poczu­cie bezpieczeństwa.

Coraz wię­cej badań poka­zu­je rów­nież, że podat­ność na stres wyni­ka zarów­no z uwa­run­ko­wań bio­lo­gicz­nych, jak i z doświad­czeń życio­wych. Wie­my tak­że, że skut­ki trau­ma­tycz­nych doświad­czeń mogą być prze­ka­zy­wa­ne mię­dzy poko­le­nia­mi – nie dla­te­go, że trau­ma jest „dzie­dzi­czo­na” w pro­sty spo­sób, ale dla­te­go, że wpły­wa na funk­cjo­no­wa­nie rodzi­ców, spo­sób budo­wa­nia rela­cji z dziec­kiem oraz praw­do­po­dob­nie tak­że na nie­któ­re mecha­ni­zmy bio­lo­gicz­ne opi­sa­ne w bada­niach nad epigenetyką.

Co dzieje się w mózgu?

Dłu­go­trwa­łe życie w poczu­ciu zagro­że­nia wpły­wa na funk­cjo­no­wa­nie ukła­dów odpo­wie­dzial­nych za reago­wa­nie na stres. Orga­nizm uczy się przede wszyst­kim roz­po­zna­wać nie­bez­pie­czeń­stwo i szyb­ko na nie reago­wać. Taki spo­sób dzia­ła­nia poma­ga prze­trwać w trud­nym śro­do­wi­sku, ale z cza­sem może utrud­niać codzien­ne funkcjonowanie.

Oso­by z doświad­cze­niem trau­my rela­cyj­nej czę­ściej opi­su­ją, że trud­no im roz­po­zna­wać wła­sne emo­cje, wyci­szać napię­cie, zaufać innym lub czuć się bez­piecz­nie nawet wte­dy, gdy obiek­tyw­nie nic im nie zagra­ża. Mogą rów­nież mieć trud­ność z kon­cen­tra­cją, ucze­niem się czy spon­ta­nicz­nym korzy­sta­niem z zaba­wy i odpo­czyn­ku, zwłasz­cza w okre­sach sil­ne­go stresu.

Jak dziecko próbuje sobie poradzić?

Dzie­ci zawsze pró­bu­ją przy­sto­so­wać się do śro­do­wi­ska, w któ­rym dora­sta­ją. Zacho­wa­nia, któ­re z zewnątrz mogą wyglą­dać jak „pro­ble­ma­tycz­ne”, czę­sto są pró­bą pora­dze­nia sobie z sytu­acją, któ­ra prze­kra­cza moż­li­wo­ści dziecka.

W prak­ty­ce moż­na obser­wo­wać róż­ne stra­te­gie przy­sto­so­waw­cze. Nie­któ­re dzie­ci sta­ra­ją się prze­jąć kon­tro­lę poprzez złość, domi­na­cję lub zacho­wa­nia agre­syw­ne. Inne bar­dzo wcze­śnie uczą się opie­ko­wać doro­sły­mi, tłu­mią wła­sne potrze­by i bio­rą odpo­wie­dzial­ność za emo­cje oto­cze­nia. U czę­ści osób poja­wia­ją się tak­że trud­no­ści w budo­wa­niu bez­piecz­nej bli­sko­ści oraz nie­adap­ta­cyj­ne spo­so­by wyko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­no­ści do regu­lo­wa­nia napię­cia lub poszu­ki­wa­nia akcep­ta­cji. Nie jest to jed­nak odręb­na stra­te­gia roz­wi­ja­na przez wszyst­kie dzie­ci po trau­mie, lecz zja­wi­sko opi­sy­wa­ne u czę­ści osób z histo­rią prze­wle­kłych doświad­czeń trau­ma­tycz­nych, zwłasz­cza zwią­za­nych z wyko­rzy­sta­niem seksualnym.

To, co kie­dyś poma­ga­ło prze­trwać, w doro­sło­ści czę­sto utrud­nia budo­wa­nie satys­fak­cjo­nu­ją­cych relacji.

Toksyczny wstyd

Jed­nym z czę­stych następstw prze­wle­kłych doświad­czeń rela­cyj­nych jest głę­bo­ko utrwa­lo­ne prze­ko­na­nie: „ze mną jest coś nie tak”. Psy­cho­lo­go­wie okre­śla­ją je mia­nem tok­sycz­ne­go wstydu.

Nie jest to zwy­kłe poczu­cie winy za kon­kret­ne zacho­wa­nie. To prze­ko­na­nie doty­czą­ce wła­snej war­to­ści – że jest się gor­szym, nie­wy­star­cza­ją­cym lub nie­za­słu­gu­ją­cym na miłość i akcep­ta­cję. Takie prze­ko­na­nia roz­wi­ja­ją się stop­nio­wo, gdy dziec­ko wie­lo­krot­nie doświad­cza odrzu­ce­nia, zawsty­dza­nia lub bra­ku emo­cjo­nal­ne­go dostro­je­nia ze stro­ny waż­nych dorosłych.

Jak trauma relacyjna może przejawiać się w dorosłości?

Nie ist­nie­je jeden cha­rak­te­ry­stycz­ny obraz oso­by z trau­mą rela­cyj­ną. Moż­li­we są bar­dzo róż­ne obja­wy, mię­dzy innymi:

  • trud­no­ści z budo­wa­niem bez­piecz­nych relacji,
  • sil­ny lęk przed odrzu­ce­niem lub prze­ciw­nie – uni­ka­nie bliskości,
  • pro­ble­my z regu­la­cją emocji,
  • prze­wle­kłe napię­cie i nad­mier­na czujność,
  • niska samo­oce­na i nasi­lo­ny wstyd,
  • trud­no­ści z wyzna­cza­niem granic,
  • u czę­ści osób obja­wy dyso­cja­cyj­ne, takie jak poczu­cie odre­al­nie­nia czy „odci­na­nia się” od wła­snych przeżyć.

War­to jed­nak pamię­tać, że podob­ne obja­wy mogą wystę­po­wać rów­nież w innych zabu­rze­niach psy­chicz­nych. Sama ich obec­ność nie ozna­cza auto­ma­tycz­nie, że ktoś doświad­czył trau­my relacyjnej.

Czy można wrócić do poczucia bezpieczeństwa?

Tak. Bada­nia poka­zu­ją, że mózg zacho­wu­je zdol­ność do zmian przez całe życie. W psy­cho­te­ra­pii waż­nym ele­men­tem lecze­nia jest stwo­rze­nie bez­piecz­nej, prze­wi­dy­wal­nej rela­cji, w któ­rej pacjent może stop­nio­wo uczyć się roz­po­zna­wa­nia wła­snych emo­cji, regu­lo­wa­nia napię­cia oraz budo­wa­nia bar­dziej bez­piecz­nych wię­zi z innymi.

W przy­pad­ku dzie­ci pomoc nie ogra­ni­cza się wyłącz­nie do pra­cy z dziec­kiem. Rów­nie waż­ne jest wspar­cie rodzi­ców lub opie­ku­nów, ponie­waż to codzien­ne doświad­cze­nia w domu w naj­więk­szym stop­niu wpły­wa­ją na roz­wój poczu­cia bezpieczeństwa.

Trau­ma rela­cyj­na nie jest cechą cha­rak­te­ru ani dowo­dem sła­bo­ści. Jest skut­kiem dłu­go­trwa­łych doświad­czeń, któ­re prze­kra­cza­ły moż­li­wo­ści radze­nia sobie dziec­ka. Dobra wia­do­mość jest taka, że dzię­ki bez­piecz­nym rela­cjom – zarów­no w rodzi­nie, jak i w tera­pii – moż­li­we jest stop­nio­we odbu­do­wy­wa­nie poczu­cia bez­pie­czeń­stwa, zaufa­nia i więk­szej rów­no­wa­gi emocjonalnej.

Zostaw odpowiedź