Archiwa tagu: rodzice

Dlaczego nie każde dziecko uspokaja się w ten sam sposób?

W gabi­ne­cie bar­dzo czę­sto sły­szę od rodzi­ców: „Pró­bo­wa­łam już wszyst­kie­go. Mówi­łam, żeby się uspo­ko­ił, oddy­chał, poli­czył do dzie­się­ciu, ale nic nie dzia­ła”. Zwy­kle nie wyni­ka to z bra­ku zaan­ga­żo­wa­nia doro­słych. Prze­ciw­nie – więk­szość z nich napraw­dę chce pomóc swo­je­mu dziec­ku i się­ga po spo­so­by, któ­re powszech­nie uwa­ża się za skuteczne.

Pro­blem pole­ga na tym, że nie wszyst­kie dzie­ci regu­lu­ją emo­cje w taki sam spo­sób. Szcze­gól­nie u dzie­ci z ADHD, w spek­trum auty­zmu czy z trud­no­ścia­mi w prze­twa­rza­niu sen­so­rycz­nym układ ner­wo­wy funk­cjo­nu­je nie­co ina­czej. To, co jed­ne­mu dziec­ku przy­no­si uko­je­nie, u inne­go może oka­zać się nie­wy­star­cza­ją­ce, a cza­sem nawet nasi­lić napięcie.

Coraz wię­cej badań poka­zu­je, że regu­la­cja emo­cji nie zaczy­na się od sil­nej woli ani od umie­jęt­no­ści „opa­no­wa­nia się”. Jej fun­da­men­tem jest spo­sób funk­cjo­no­wa­nia ukła­du nerwowego.

Czy­taj dalej Dla­cze­go nie każ­de dziec­ko uspo­ka­ja się w ten sam spo­sób?

Neurobiologia napięcia, ulgi i powtarzania tych samych schematów

Jed­nym z pytań, któ­re czę­sto poja­wia się pod­czas kon­sul­ta­cji z rodzi­ca­mi, nasto­lat­ka­mi i doro­sły­mi, jest: dla­cze­go czło­wiek wra­ca do zacho­wań, rela­cji czy spo­so­bów reago­wa­nia, któ­re wyraź­nie mu nie służą?

Rodzi­ce pyta­ją, dla­cze­go dziec­ko po raz kolej­ny uni­ka szko­ły, mimo że wie, iż pro­blem tyl­ko nara­sta. Doro­śli zasta­na­wia­ją się, dla­cze­go ponow­nie anga­żu­ją się w rela­cje, któ­re przy­no­szą cier­pie­nie, albo dla­cze­go w sytu­acji stre­su reagu­ją w spo­sób, któ­re­go póź­niej żałują.

Z zewnątrz może to spra­wiać wra­że­nie bra­ku moty­wa­cji, sła­bej woli czy świa­do­me­go „sabo­to­wa­nia sie­bie”. W gabi­ne­cie znacz­nie czę­ściej oka­zu­je się jed­nak, że źró­dłem tych zacho­wań jest spo­sób funk­cjo­no­wa­nia ukła­du ner­wo­we­go. Orga­nizm pró­bu­je pora­dzić sobie z napię­ciem, korzy­sta­jąc z roz­wią­zań, któ­re w prze­szło­ści choć na chwi­lę przy­nio­sły ulgę.

Czy­taj dalej Neu­ro­bio­lo­gia napię­cia, ulgi i powta­rza­nia tych samych sche­ma­tów

Ekrany, social media i rozwój dziecka

Temat ekra­nów od lat budzi wie­le emo­cji. Rodzi­ce tra­fia­ją do gabi­ne­tu z bar­dzo róż­ny­mi prze­ko­na­nia­mi. Jed­ni oba­wia­ją się, że każ­da minu­ta spę­dzo­na przed tele­fo­nem czy table­tem szko­dzi dziec­ku. Inni są prze­ko­na­ni, że sko­ro tech­no­lo­gia jest dziś wszech­obec­na, nie ma sen­su się nią przejmować.

Rze­czy­wi­stość, jak to czę­sto bywa, jest znacz­nie bar­dziej złożona.

Współ­cze­sne bada­nia nie potwier­dza­ją ani kata­stro­ficz­nych wizji, ani cał­ko­wi­te­go bra­ku wpły­wu ekra­nów na roz­wój. Coraz wyraź­niej poka­zu­ją nato­miast, że zna­cze­nie ma nie sam fakt korzy­sta­nia z urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych, lecz spo­sób, w jaki sta­ją się one czę­ścią codzien­ne­go życia dziec­ka. Klu­czo­we oka­zu­ją się rodzaj aktyw­no­ści, wiek dziec­ka, pora dnia oraz to, co ekran zastępuje.

Czy­taj dalej Ekra­ny, social media i roz­wój dziec­ka

Ekran, wzrok i empatia

Dlaczego obserwowanie świata rozwija dziecko inaczej niż długie patrzenie w ekran?

W gabi­ne­cie coraz czę­ściej spo­ty­kam rodzi­ców, któ­rzy pyta­ją nie tyl­ko o to, ile cza­su ich dziec­ko spę­dza przed ekra­nem, ale przede wszyst­kim, czy ma to wpływ na jego roz­wój spo­łecz­ny. To waż­ne pyta­nie. W ostat­nich latach poja­wi­ło się wie­le badań poka­zu­ją­cych, że nad­mier­ne korzy­sta­nie z tele­fo­nów i table­tów może oddzia­ły­wać nie tyl­ko na sen czy kon­cen­tra­cję, ale rów­nież na roz­wój umie­jęt­no­ści spo­łecz­nych, regu­la­cję emo­cji oraz zdol­ność rozu­mie­nia innych ludzi.

Nie ozna­cza to oczy­wi­ście, że sam ekran jest szko­dli­wy. Pro­blem poja­wia się wte­dy, gdy zaczy­na zastę­po­wać doświad­cze­nia, któ­rych nie da się odtwo­rzyć w świe­cie cyfro­wym – roz­mo­wę twa­rzą w twarz, wspól­ną zaba­wę, obser­wo­wa­nie ludzi czy spon­ta­nicz­ne odkry­wa­nie otoczenia.

Czy­taj dalej Ekran, wzrok i empa­tia

Nastolatek nie jest nierozsądny. Jest wrażliwy na ludzi

Przez wie­le lat zacho­wa­nia ryzy­kow­ne nasto­lat­ków tłu­ma­czo­no przede wszyst­kim nie­doj­rza­ło­ścią, bra­kiem roz­sąd­ku lub nie­wy­star­cza­ją­cą zdol­no­ścią prze­wi­dy­wa­nia kon­se­kwen­cji. W prak­ty­ce ozna­cza­ło to czę­sto pro­ste wyja­śnie­nie: „nasto­lat­ki nie myślą”. Współ­cze­sne bada­nia psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej poka­zu­ją jed­nak znacz­nie bar­dziej zło­żo­ny obraz.

Jed­nym z naj­waż­niej­szych badań w tym obsza­rze był eks­pe­ry­ment prze­pro­wa­dzo­ny przez Lau­ren­ce­’a Ste­in­ber­ga i Mar­go Gard­ner. Bada­czy nie inte­re­so­wa­ło, czy mło­dzi ludzie potra­fią oce­nić ryzy­ko – wcze­śniej­sze bada­nia wska­zy­wa­ły, że w wie­lu sytu­acjach robią to cał­kiem traf­nie. Zasta­na­wia­li się nato­miast, dla­cze­go te same oso­by w jed­nych oko­licz­no­ściach podej­mu­ją roz­sąd­ne decy­zje, a w innych zacho­wu­ją się znacz­nie bar­dziej ryzykownie.

Czy­taj dalej Nasto­la­tek nie jest nie­roz­sąd­ny. Jest wraż­li­wy na ludzi

Gdy dziecko kłamie — co tak naprawdę próbuje nam powiedzieć?

Dla­cze­go dzie­ci kła­mią? Co napraw­dę wie­my z badań psychologicznych

Więk­szość rodzi­ców reagu­je na kłam­stwo dziec­ka nie­po­ko­jem, zło­ścią lub roz­cza­ro­wa­niem. Poja­wia­ją się myśli: „Sko­ro kła­mie, to zna­czy, że robi coś złe­go” albo „Nie mogę mu ufać”. To zro­zu­mia­ła reak­cja. Jed­no­cze­śnie bada­nia z zakre­su psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej poka­zu­ją, że dzie­cię­ce kłam­stwo jest zja­wi­skiem znacz­nie bar­dziej zło­żo­nym niż pro­sty wybór mię­dzy praw­dą a fał­szem. Czę­sto mówi wię­cej o roz­wo­ju dziec­ka, jego emo­cjach i rela­cji z oto­cze­niem niż o jego charakterze.

Nie ozna­cza to, że kłam­stwo nale­ży baga­te­li­zo­wać. War­to jed­nak potrak­to­wać je jako zacho­wa­nie, któ­re ma okre­ślo­ną funk­cję i któ­re­go przy­czy­ny war­to zrozumieć.

Czy­taj dalej Gdy dziec­ko kła­mie — co tak napraw­dę pró­bu­je nam powie­dzieć?

Kiedy granie przestaje być rozrywką?

Co badania mówią o problematycznym korzystaniu z gier i internetu przez dzieci i młodzież

Więk­szość dzie­ci i nasto­lat­ków korzy­sta z inter­ne­tu oraz gier kom­pu­te­ro­wych bez roz­wi­nię­cia uza­leż­nie­nia. Gry mogą dostar­czać roz­ryw­ki, roz­wi­jać nie­któ­re umie­jęt­no­ści poznaw­cze, uła­twiać kon­tak­ty z rówie­śni­ka­mi i być jed­nym z ele­men­tów codzien­ne­go życia. Pro­blem poja­wia się wte­dy, gdy aktyw­ność cyfro­wa zaczy­na stop­nio­wo wypie­rać inne waż­ne obsza­ry funkcjonowania.

Bada­nia doty­czą­ce zabu­rze­nia gra­nia (Inter­net Gaming Disor­der – IGD), opi­sa­ne­go w DSM‑5 jako jed­nost­ka wyma­ga­ją­ca dal­szych badań, oraz Gaming Disor­der, uję­te­go w ICD-11, poka­zu­ją, że trud­no­ści zwy­kle roz­wi­ja­ją się stop­nio­wo. Nie poja­wia­ją się z dnia na dzień, lecz nara­sta­ją przez mie­sią­ce, a cza­sem lata.

Czy­taj dalej Kie­dy gra­nie prze­sta­je być roz­ryw­ką?

Co rodzice „niosą” ze swojego pokolenia do relacji z dzieckiem

W gabi­ne­cie czę­sto obser­wu­ję, że trud­no­ści wycho­waw­cze nie wyni­ka­ją wyłącz­nie z tem­pe­ra­men­tu dziec­ka czy bie­żą­cej sytu­acji w rodzi­nie. Rów­nie waż­ne jest to, z jakim baga­żem doświad­czeń w rodzi­ciel­stwo wcho­dzą sami doro­śli. To, cze­go nauczy­li się o emo­cjach, bli­sko­ści, gra­ni­cach i bez­pie­czeń­stwie we wła­snym domu, czę­sto – świa­do­mie lub nie­świa­do­mie – prze­no­szą do rela­cji z wła­sny­mi dziećmi.

Psy­cho­lo­gia roz­wo­jo­wa od lat poka­zu­je, że rodzi­ciel­stwo ma cha­rak­ter mię­dzy­po­ko­le­nio­wy. Wła­sne doświad­cze­nia przy­wią­za­nia, spo­sób, w jaki opie­ku­no­wie reago­wa­li na nasze emo­cje, a tak­że wzor­ce komu­ni­ka­cji wynie­sio­ne z domu rodzin­ne­go wpły­wa­ją na póź­niej­sze zacho­wa­nia rodzi­ciel­skie. Nie ozna­cza to jed­nak, że jeste­śmy ska­za­ni na powie­la­nie tych samych sche­ma­tów. Świa­do­mość wła­snej histo­rii daje moż­li­wość ich modyfikowania.

W Pol­sce dodat­ko­wym czyn­ni­kiem jest kon­tekst histo­rycz­ny. Rodzi­ce wycho­wa­ni w róż­nych okre­sach dora­sta­li w odmien­nych warun­kach spo­łecz­nych, eko­no­micz­nych i kul­tu­ro­wych. Te doświad­cze­nia pozo­sta­wi­ły ślad nie tyl­ko w spo­so­bie myśle­nia o wycho­wa­niu, ale rów­nież w tym, jak rozu­mie­ją bez­pie­czeń­stwo, odpo­wie­dzial­ność czy rolę emocji.

Czy­taj dalej Co rodzi­ce „nio­są” ze swo­je­go poko­le­nia do rela­cji z dziec­kiem

Kiedy rodzic powinien pomyśleć o wsparciu dla dziecka?

Rodzi­ce bar­dzo czę­sto zasta­na­wia­ją się, czy zacho­wa­nie ich dziec­ka mie­ści się „w nor­mie”, czy może jest sygna­łem, że potrzeb­ne jest wspar­cie. To zupeł­nie natu­ral­ne — roz­wój dziec­ka nie prze­bie­ga linio­wo, a okre­sy sko­ków roz­wo­jo­wych czy trud­nych emo­cji zda­rza­ją się w każ­dej rodzinie.

Są jed­nak sytu­acje, któ­re mogą wska­zy­wać, że dziec­ko doświad­cza trud­no­ści, z któ­ry­mi samo nie jest w sta­nie sobie pora­dzić. Wcze­sna reak­cja rodzi­ca może w takich chwi­lach real­nie zmie­nić dal­szy roz­wój dziec­ka i popra­wić jakość życia całej rodziny.

Poni­żej znaj­dziesz naj­częst­sze sygna­ły, któ­re war­to potrak­to­wać jak zapro­sze­nie do kon­sul­ta­cji — spo­koj­nej, infor­ma­cyj­nej i bez pre­sji diagnozy.

Czy­taj dalej Kie­dy rodzic powi­nien pomy­śleć o wspar­ciu dla dziec­ka?