Maskowanie autystyczne – strategia przetrwania czy pułapka?

Masko­wa­nie, nazy­wa­ne tak­że kamu­fla­żem, to pro­ces — czę­sto czę­ścio­wo świa­do­my, a cza­sem zupeł­nie auto­ma­tycz­ny — pole­ga­ją­cy na przyj­mo­wa­niu okre­ślo­nej roli lub zacho­wań po to, by ukry­wać pew­ne aspek­ty swo­jej oso­by. U osób w spek­trum auty­zmu masko­wa­nie może dawać poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i ochro­ny przed odrzu­ce­niem, kry­ty­ką czy nie­zro­zu­mie­niem. Jed­no­cze­śnie nie­sie ono ryzy­ko utra­ty kon­tak­tu z wła­sny­mi potrze­ba­mi. Kie­dy ktoś odwa­ży się odmó­wić, prze­sta­jąc „grać zgod­nie z ocze­ki­wa­nia­mi”, to tak, jak­by nagle zdjął maskę — co bywa trud­ne i obar­czo­ne lękiem.

Dostosowanie a maskowanie — to nie to samo

War­to odróż­nić dosto­so­wy­wa­nie się od masko­wa­nia.
Dosto­so­wy­wa­nie się moż­na rozu­mieć jako natu­ral­ną pró­bę funk­cjo­no­wa­nia w spo­łe­czeń­stwie — ucze­nie się zasad współ­ży­cia spo­łecz­ne­go czy pró­bę odna­le­zie­nia swo­je­go miej­sca w gru­pie. Masko­wa­nie nato­miast jest znacz­nie głęb­szym pro­ce­sem. To raczej stra­te­gia prze­trwa­nia, wyni­ka­ją­ca z potrze­by bez­pie­czeń­stwa niż z chę­ci bycia „jak inni”. Oso­ba w spek­trum nie tyle chce się wto­pić w tłum, ile chro­ni sie­bie przed nie­zro­zu­mie­niem, odrzu­ce­niem czy przemocą.

Skąd bierze się maskowanie?

Masko­wa­nie bar­dzo czę­sto zaczy­na się wcze­śnie. Auty­stycz­ne dzie­ci uczą się obser­wu­jąc innych — naśla­du­ją rówie­śni­ków, powta­rza­ją goto­we kwe­stie zasły­sza­ne w fil­mach, sta­ra­ją się dopa­so­wać do ocze­ki­wań oto­cze­nia. Spo­łe­czeń­stwo czę­sto sil­nie naci­ska, by oso­by w spek­trum „zacho­wy­wa­ły się bar­dziej nor­mal­nie”, rezy­gno­wa­ły ze swo­ich potrzeb, regu­la­cyj­nych nawy­ków czy natu­ral­nych reak­cji. Z cza­sem masko­wa­nie prze­sta­je być wybo­rem i sta­je się auto­ma­tycz­nym mecha­ni­zmem funkcjonowania.

W pew­nym momen­cie przej­mu­je ono kon­tro­lę nad całym cia­łem i psy­chi­ką. Prze­sta­je być świa­do­mie sto­so­wa­ną stra­te­gią — sta­je się nie­mal „dru­gą skó­rą”, któ­rej trud­no się pozbyć.

Koszty maskowania

Bada­nia wska­zu­ją, że masko­wa­nie ma poważ­ne kon­se­kwen­cje dla zdro­wia psy­chicz­ne­go i jako­ści życia. Łączy się ono z:

  • niską samo­oce­ną
  • poczu­ciem izo­la­cji i samotności
  • prze­wle­kłym stresem
  • wyczer­pa­niem i wypaleniem
  • ryzy­kiem myśli samobójczych

Masko­wa­nie wyma­ga ogrom­ne­go wysił­ku poznaw­cze­go i emo­cjo­nal­ne­go. To nie­ustan­ne kon­tro­lo­wa­nie sie­bie, ana­li­zo­wa­nie reak­cji innych i dopa­so­wy­wa­nie się. Nic dziw­ne­go, że pro­wa­dzi do prze­cią­że­nia i utra­ty energii.

Utrata kontaktu ze sobą

Jed­nym z naj­bo­le­śniej­szych skut­ków masko­wa­nia jest utrud­nie­nie pozna­nia sie­bie. Kie­dy więk­szość ener­gii idzie w ukry­wa­nie i dopa­so­wy­wa­nie się, trud­no zauwa­żyć: kim napraw­dę jestem, cze­go potrze­bu­ję, co lubię, co mi szko­dzi. A sko­ro trud­no to nazwać, trud­no też zadbać o swo­je potrzeby.

Dlaczego potrzebujemy przestrzeni na autentyczność?

Oso­ba auty­stycz­na potrze­bu­je bez­piecz­nych warun­ków, aby mogła poznać swo­je praw­dzi­we, auty­stycz­ne JA — z jego wraż­li­wo­ścią, wyjąt­ko­wym spo­so­bem myśle­nia, odmien­nym odbio­rem bodź­ców i auten­tycz­ny­mi emo­cja­mi. Dopie­ro wte­dy moż­li­we sta­je się świa­do­me decy­do­wa­nie: kie­dy i czy w ogó­le chcę masko­wać pew­ne zacho­wa­nia, a kie­dy mogę pozwo­lić sobie na bycie sobą.

To nie oso­by auty­stycz­ne powin­ny nie­ustan­nie się dosto­so­wy­wać. To spo­łe­czeń­stwo potrze­bu­je zmia­ny — więk­szej akcep­ta­cji, zro­zu­mie­nia i miej­sca na róż­no­rod­ność neu­ro­lo­gicz­ną. Bo masko­wa­nie, choć cza­sem poma­ga prze­trwać, nie powin­no być jedy­ną dro­gą do funk­cjo­no­wa­nia w świecie.

Zostaw odpowiedź