Czy dzieci naprawdę uszczęśliwiają drogie zabawki, nowoczesne gadżety, markowe ubrania i egzotyczne wyjazdy?

W świe­cie, w któ­rym łatwo mie­rzyć tro­skę o dziec­ko licz­bą kupio­nych rze­czy czy atrak­cji, łatwo stra­cić z oczu to, co z per­spek­ty­wy roz­wo­ju psy­chicz­ne­go ma naj­więk­sze zna­cze­nie. Bada­nia z zakre­su psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej i teo­rii przy­wią­za­nia od lat poka­zu­ją, że dla dziec­ka naj­waż­niej­szym źró­dłem poczu­cia bez­pie­czeń­stwa nie są przed­mio­ty, ale rela­cja z opie­ku­nem – jego dostęp­ność emo­cjo­nal­na, zain­te­re­so­wa­nie i prze­wi­dy­wal­na obecność.

Nie ozna­cza to, że zabaw­ki, wyjaz­dy czy pre­zen­ty są nie­waż­ne. Mogą spra­wiać radość, roz­wi­jać zain­te­re­so­wa­nia i two­rzyć pięk­ne wspo­mnie­nia. Pro­blem poja­wia się wte­dy, gdy zaczy­na­ją zastę­po­wać czas spę­dza­ny razem lub sta­ją się spo­so­bem na rekom­pen­so­wa­nie dziec­ku nieobecności.

Zda­rza się rów­nież, że rodzi­ce – czę­sto zupeł­nie nie­świa­do­mie – pró­bu­ją dać dziec­ku to, cze­go sami nie mie­li w dzie­ciń­stwie. Chcą oszczę­dzić mu wła­snych doświad­czeń nie­do­stat­ku, roz­cza­ro­wa­nia czy wyklu­cze­nia. Sama inten­cja jest zro­zu­mia­ła i wyni­ka z tro­ski. War­to jed­nak pamię­tać, że potrze­by dziec­ka nie zawsze są takie same jak potrze­by jego rodzi­ca sprzed wie­lu lat. To, cze­go naj­bar­dziej potrze­bu­je dziec­ko, nie zawsze moż­na kupić.

Dzieci potrzebują rzeczy. Jeszcze bardziej potrzebują relacji

Pre­zent może być war­to­ścio­wy, roz­wi­ja­ją­cy i dobrze dobra­ny do wie­ku dziec­ka. Sam w sobie nie budu­je jed­nak wię­zi. O jego zna­cze­niu decy­du­je przede wszyst­kim to, co dzie­je się wokół niego.

Dziec­ko może dostać wyma­rzo­ny zestaw kloc­ków, ale naj­więk­szą war­tość będzie mia­ło to, że ktoś usią­dzie obok i wspól­nie coś zbu­du­je. Może wró­cić z pięk­nych waka­cji, ale to wspól­ne roz­mo­wy, śmiech i poczu­cie bycia razem spra­wia­ją, że takie wyjaz­dy zosta­ją w pamię­ci na lata.

Z per­spek­ty­wy psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej to wła­śnie codzien­ne doświad­cze­nia rela­cyj­ne – wspól­na zaba­wa, zain­te­re­so­wa­nie tym, co dziec­ko prze­ży­wa, roz­mo­wa przed snem czy obec­ność w trud­nych chwi­lach – wspie­ra­ją roz­wój poczu­cia bez­pie­czeń­stwa, regu­la­cji emo­cji oraz pozy­tyw­ne­go obra­zu siebie.

Najcenniejsze, co możemy dać dziecku, to nasza obecność

Obec­ność nie ozna­cza jedy­nie prze­by­wa­nia w tym samym domu. Cho­dzi o dostęp­ność emo­cjo­nal­ną – o goto­wość do zauwa­że­nia dziec­ka i odpo­wie­dze­nia na jego potrzeby.

To zatrzy­ma­nie się, kie­dy chce coś opo­wie­dzieć. To cie­ka­wość jego świa­ta, zada­wa­nie pytań i słu­cha­nie odpo­wie­dzi. To zauwa­że­nie smut­ku, lęku czy zło­ści, zanim zosta­ną zba­ga­te­li­zo­wa­ne sło­wa­mi: „nie prze­sa­dzaj” albo „nic się nie stało”.

Takie codzien­ne doświad­cze­nia uczą dziec­ko, że jego emo­cje są waż­ne, że może szu­kać wspar­cia u bli­skich i że rela­cje są miej­scem bez­pie­czeń­stwa. Wła­śnie w ten spo­sób stop­nio­wo kształ­tu­je się zaufa­nie do innych oraz prze­ko­na­nie o wła­snej wartości.

To codzienność buduje więź

Więź z dziec­kiem naj­czę­ściej nie powsta­je dzię­ki wyjąt­ko­wym wyda­rze­niom, ale dzię­ki zwy­czaj­nym chwi­lom, któ­re powta­rza­ją się każ­de­go dnia. Kil­ka­na­ście minut uważ­nej roz­mo­wy, wspól­ne przy­go­to­wa­nie kola­cji, czy­ta­nie książ­ki, spa­cer czy zaba­wa na pod­ło­dze mają czę­sto więk­sze zna­cze­nie dla roz­wo­ju rela­cji niż kosz­tow­ny prezent.

Rze­czy mogą spra­wiać przy­jem­ność i wzbo­ga­cać dzie­ciń­stwo. Nie zastą­pią jed­nak doświad­cze­nia bycia zauwa­żo­nym, wysłu­cha­nym i waż­nym dla dru­gie­go człowieka.

Bo wła­śnie rela­cja – a nie licz­ba posia­da­nych przed­mio­tów – jest jed­nym z naj­waż­niej­szych czyn­ni­ków wspie­ra­ją­cych zdro­wy roz­wój emo­cjo­nal­ny dziecka.

Zostaw odpowiedź