Wszystkie wpisy, których autorem jest Beata Grotowska

Psycholożka, psychoterapeutka, pasjonatka psychopatologii i neuropsychologii, zwolenniczka indywidualnego podejścia do każdego człowieka i całościowej opieki nad rodziną. Pracuje w podejściu integracyjnym. Specjalizuje się w psychoterapii dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych i rodzin. Ma duże doświadczenie w pracy z osobami w spektrum autyzmu (dawniej z zespołem Aspergera), ADHD i innymi wyzwaniami neurorozwojowymi. Prowadzi psychoterapię dzieci, dorosłych i rodzin, udziela konsultacji dla rodziców oraz nauczycieli, prowadzi szkolenia dla specjalistów, warsztaty dla rodziców i kadry pedagogicznej oraz grupy wsparcia dla rodziców.

Czy moje dziecko ma ADHD?

ADHD – Test przesiewowy

Wywiad przesiewowy – ADHD

Zaznacz odpo­wiedź i przejdź dalej:

0 – nie doty­czy    1 – cza­sa­mi    2 – czę­sto    3 – bar­dzo często

Maskowanie autystyczne – strategia przetrwania czy pułapka?

Masko­wa­nie, okre­śla­ne rów­nież jako kamu­flaż spo­łecz­ny (ang. camo­ufla­ging), ozna­cza świa­do­me lub nie­świa­do­me ukry­wa­nie cech auty­stycz­nych oraz sto­so­wa­nie róż­nych stra­te­gii, któ­re mają uła­twić funk­cjo­no­wa­nie w kon­tak­tach z inny­mi ludź­mi. Może pole­gać na naśla­do­wa­niu zacho­wań innych osób, kon­tro­lo­wa­niu mimi­ki i gestów, tłu­mie­niu natu­ral­nych reak­cji, przy­go­to­wy­wa­niu goto­wych sce­na­riu­szy roz­mów czy świa­do­mym pil­no­wa­niu kon­tak­tu wzro­ko­we­go, mimo że jest on niekomfortowy.

Dla wie­lu osób w spek­trum auty­zmu masko­wa­nie nie wyni­ka z chę­ci uda­wa­nia kogoś inne­go. Jest raczej spo­so­bem radze­nia sobie w świe­cie, któ­ry czę­sto nie uwzględ­nia ich spo­so­bu odbie­ra­nia rze­czy­wi­sto­ści. Dzię­ki nie­mu łatwiej unik­nąć kry­ty­ki, odrzu­ce­nia, nie­zręcz­nych sytu­acji czy nega­tyw­nych ocen. Z zewnątrz może spra­wiać wra­że­nie, że dana oso­ba nie doświad­cza trud­no­ści spo­łecz­nych, choć w rze­czy­wi­sto­ści kosz­tu­je ją to bar­dzo dużo wysiłku.

Czy­taj dalej Masko­wa­nie auty­stycz­ne – stra­te­gia prze­trwa­nia czy pułap­ka? →

Czy dzieci naprawdę uszczęśliwiają drogie zabawki, nowoczesne gadżety, markowe ubrania i egzotyczne wyjazdy?

W świe­cie, w któ­rym łatwo mie­rzyć tro­skę o dziec­ko licz­bą kupio­nych rze­czy czy atrak­cji, łatwo stra­cić z oczu to, co z per­spek­ty­wy roz­wo­ju psy­chicz­ne­go ma naj­więk­sze zna­cze­nie. Bada­nia z zakre­su psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej i teo­rii przy­wią­za­nia od lat poka­zu­ją, że dla dziec­ka naj­waż­niej­szym źró­dłem poczu­cia bez­pie­czeń­stwa nie są przed­mio­ty, ale rela­cja z opie­ku­nem – jego dostęp­ność emo­cjo­nal­na, zain­te­re­so­wa­nie i prze­wi­dy­wal­na obecność.

Nie ozna­cza to, że zabaw­ki, wyjaz­dy czy pre­zen­ty są nie­waż­ne. Mogą spra­wiać radość, roz­wi­jać zain­te­re­so­wa­nia i two­rzyć pięk­ne wspo­mnie­nia. Pro­blem poja­wia się wte­dy, gdy zaczy­na­ją zastę­po­wać czas spę­dza­ny razem lub sta­ją się spo­so­bem na rekom­pen­so­wa­nie dziec­ku nieobecności.

Zda­rza się rów­nież, że rodzi­ce – czę­sto zupeł­nie nie­świa­do­mie – pró­bu­ją dać dziec­ku to, cze­go sami nie mie­li w dzie­ciń­stwie. Chcą oszczę­dzić mu wła­snych doświad­czeń nie­do­stat­ku, roz­cza­ro­wa­nia czy wyklu­cze­nia. Sama inten­cja jest zro­zu­mia­ła i wyni­ka z tro­ski. War­to jed­nak pamię­tać, że potrze­by dziec­ka nie zawsze są takie same jak potrze­by jego rodzi­ca sprzed wie­lu lat. To, cze­go naj­bar­dziej potrze­bu­je dziec­ko, nie zawsze moż­na kupić.

Czy­taj dalej Czy dzie­ci napraw­dę uszczę­śli­wia­ją dro­gie zabaw­ki, nowo­cze­sne gadże­ty, mar­ko­we ubra­nia i egzo­tycz­ne wyjaz­dy? →

Autyzm to nie jedna droga. O różnych biologicznych ścieżkach prowadzących do podobnych objawów

Przez lata przy­zwy­cza­ili­śmy się do myśle­nia o auty­zmie jako o jed­nym „spek­trum” — sze­ro­kim kon­ti­nu­um, na któ­rym jed­ni są „bar­dziej”, a inni „mniej” auty­stycz­ni. To podej­ście było uży­tecz­ne kli­nicz­nie i spo­łecz­nie: pozwa­la­ło objąć jed­ną nazwą bar­dzo róż­ne oso­by i ich potrze­by. Coraz wię­cej badań poka­zu­je jed­nak, że to uprosz­cze­nie może być zbyt dale­ko idące.

Dziś coraz wyraź­niej widać, że pod wspól­ną ety­kie­tą auty­zmu kry­ją się róż­ne tra­jek­to­rie roz­wo­jo­we, o odmien­nych pod­sta­wach bio­lo­gicz­nych, gene­tycz­nych i cza­so­wych. Inny­mi sło­wy: podob­ne zacho­wa­nia mogą mieć zupeł­nie inne „źró­dła”.

Czy­taj dalej Autyzm to nie jed­na dro­ga. O róż­nych bio­lo­gicz­nych ścież­kach pro­wa­dzą­cych do podob­nych obja­wów →

Przywiązanie a neuroatypowość (ASD i ADHD)

Rela­cje bli­skie i styl przy­wią­za­nia to fun­da­ment nasze­go funk­cjo­no­wa­nia spo­łecz­ne­go i regu­la­cji emo­cji — zarów­no w dzie­ciń­stwie, jak i w doro­sło­ści. Teo­rie przy­wią­za­nia Joh­na Bowlby’ego i Mary Ain­sworth poka­zu­ją, że jakość wcze­snej rela­cji z opie­ku­nem kształ­tu­je wewnętrz­ne mode­le rela­cji i wpły­wa na póź­niej­sze funk­cjo­no­wa­nie w związ­kach i sytu­acjach stre­so­wych. W przy­pad­ku neu­ro­aty­po­wo­ści, takiej jak autyzm (ASD) i ADHD, rela­cja mię­dzy przy­wią­za­niem a doświad­cze­niem spo­łecz­nym jest bar­dziej zło­żo­na, ale stop­nio­wo bada­nia odsła­nia­ją waż­ne zależności.

Czy­taj dalej Przy­wią­za­nie a neu­ro­aty­po­wość (ASD i ADHD) →

Jak sprawić, by dzieci chciały, a nie tylko musiały

O motywacji, kontroli i oddawaniu sterów

Wie­lu rodzi­ców przy­cho­dzi z tym samym pyta­niem:
„Jak zmo­ty­wo­wać dziec­ko, żeby coś zrobiło?”

A potem oka­zu­je się, że pro­blem nie pole­ga na tym, że dziec­ko nie ma moty­wa­cji, tyl­ko na tym, że… ktoś inny korzy­sta z niej za nie.

Czy­taj dalej Jak spra­wić, by dzie­ci chcia­ły, a nie tyl­ko musia­ły →

Słowa mają szczególną moc. O wychowaniu dzieci neuroatypowych bez ranienia i bez rezygnacji z granic

Rodzi­ciel­stwo dziec­ka neu­ro­aty­po­we­go wyma­ga uważ­no­ści na wie­lu pozio­mach.
Nie tyl­ko na zacho­wa­nie, emo­cje czy potrze­by sen­so­rycz­ne, ale tak­że na sło­wa, któ­re do dziec­ka kie­ru­je­my. Dla dzie­ci w spek­trum auty­zmu czy z ADHD sło­wa doro­słych czę­sto mają więk­szą wagę, są odbie­ra­ne dosłow­nie, głę­bo­ko i zapa­mię­ty­wa­ne na dłu­go.
To, co mówi­my, może regu­lo­wać.
Ale może też prze­cią­żać, zawsty­dzać i zwięk­szać napięcie.

Czy­taj dalej Sło­wa mają szcze­gól­ną moc. O wycho­wa­niu dzie­ci neu­ro­aty­po­wych bez ranie­nia i bez rezy­gna­cji z gra­nic →

Style przywiązania – jak uczymy się być w relacji

Przywiązanie nie jest cechą. Jest strategią.

Styl przy­wią­za­nia to nie „typ oso­bo­wo­ści”, nie dia­gno­za i nie wyrok na całe życie.
To zestaw stra­te­gii, któ­rych uczy­my się bar­dzo wcze­śnie, aby utrzy­mać bli­skość z opie­ku­nem i zadbać o wła­sne bez­pie­czeń­stwo emo­cjo­nal­ne.

Każ­de dziec­ko chce jednego:

być widzia­ne, chro­nio­ne i ważne.

To, jak pró­bu­je to osią­gnąć, zale­ży od tego, jakie doświad­cze­nia rela­cyj­ne były dostępne.

Czy­taj dalej Sty­le przy­wią­za­nia – jak uczy­my się być w rela­cji →

Kiedy rodzic powinien pomyśleć o wsparciu dla dziecka?

Rodzi­ce bar­dzo czę­sto zasta­na­wia­ją się, czy zacho­wa­nie ich dziec­ka mie­ści się „w nor­mie”, czy może jest sygna­łem, że potrzeb­ne jest wspar­cie. To zupeł­nie natu­ral­ne — roz­wój dziec­ka nie prze­bie­ga linio­wo, a okre­sy sko­ków roz­wo­jo­wych czy trud­nych emo­cji zda­rza­ją się w każ­dej rodzinie.

Są jed­nak sytu­acje, któ­re mogą wska­zy­wać, że dziec­ko doświad­cza trud­no­ści, z któ­ry­mi samo nie jest w sta­nie sobie pora­dzić. Wcze­sna reak­cja rodzi­ca może w takich chwi­lach real­nie zmie­nić dal­szy roz­wój dziec­ka i popra­wić jakość życia całej rodziny.

Poni­żej znaj­dziesz naj­częst­sze sygna­ły, któ­re war­to potrak­to­wać jak zapro­sze­nie do kon­sul­ta­cji — spo­koj­nej, infor­ma­cyj­nej i bez pre­sji diagnozy.

Czy­taj dalej Kie­dy rodzic powi­nien pomy­śleć o wspar­ciu dla dziec­ka? →

Zaburzenia opozycyjno-buntownicze: gdy zachowanie dziecka jest wołaniem o pomoc, a nie „buntem dla buntu”

W ostat­nich latach dia­gno­za zabu­rzeń opozycyjno-buntowniczych (ODD) sta­ła się wyjąt­ko­wo czę­sta, szcze­gól­nie u dzie­ci i nasto­lat­ków ze spek­trum auty­zmu oraz ADHD. 

Jed­nak coraz wię­cej spe­cja­li­stów zaczy­na pod­kre­ślać, że ODD nie jest auto­no­micz­nym „zabu­rze­niem oso­bo­wo­ści dziec­ka”, ale zbio­rem obja­wów, któ­re powsta­ją na sku­tek prze­cią­że­nia, cier­pie­nia, bra­ku wspar­cia i chro­nicz­ne­go stre­su.

Czy­taj dalej Zabu­rze­nia opozycyjno-buntownicze: gdy zacho­wa­nie dziec­ka jest woła­niem o pomoc, a nie „bun­tem dla bun­tu” →