Wszystkie wpisy, których autorem jest Beata Grotowska

Psycholożka, psychoterapeutka, pasjonatka psychopatologii i neuropsychologii, zwolenniczka indywidualnego podejścia do każdego człowieka i całościowej opieki nad rodziną. Pracuje w podejściu integracyjnym. Specjalizuje się w psychoterapii dzieci, młodzieży oraz osób dorosłych i rodzin. Ma duże doświadczenie w pracy z osobami w spektrum autyzmu (dawniej z zespołem Aspergera), ADHD i innymi wyzwaniami neurorozwojowymi. Prowadzi psychoterapię dzieci, dorosłych i rodzin, udziela konsultacji dla rodziców oraz nauczycieli, prowadzi szkolenia dla specjalistów, warsztaty dla rodziców i kadry pedagogicznej oraz grupy wsparcia dla rodziców.

Kiedy nie trzeba nic naprawiać.

O potrze­bach kobiet w rela­cji z part­ne­rem – co poka­zu­ją bada­nia psy­cho­lo­gicz­ne i doświad­cze­nie gabinetowe

W gabi­ne­cie psy­cho­lo­gicz­nym czę­sto obser­wu­ję podob­ny sce­na­riusz. Kobie­ta wra­ca do domu po trud­nym dniu i mówi: „Jest mi dziś napraw­dę cięż­ko”. Part­ner, kie­ru­jąc się tro­ską, nie­mal natych­miast zaczy­na szu­kać roz­wią­za­nia: pro­po­nu­je zmia­nę pra­cy, pod­po­wia­da, jak poroz­ma­wiać z prze­ło­żo­nym albo prze­ko­nu­je, żeby „nie brać wszyst­kie­go do sie­bie”. Choć inten­cją jest pomoc, roz­mo­wa nie­rzad­ko koń­czy się poczu­ciem nie­zro­zu­mie­nia po obu stro­nach. Ona ma wra­że­nie, że nie zosta­ła wysłu­cha­na. On czu­je fru­stra­cję, ponie­waż jego sta­ra­nia nie zosta­ły przyjęte.

To jed­na z częst­szych trud­no­ści, z któ­ry­mi zgła­sza­ją się pary. Nie wyni­ka ona z bra­ku zaan­ga­żo­wa­nia czy uczuć, ale z odmien­ne­go rozu­mie­nia tego, czym w danym momen­cie jest wsparcie.

Czy­taj dalej Kie­dy nie trze­ba nic napra­wiać.

Dlaczego osoby neuroatypowe tak często tworzą związki z osobami o podobnym sposobie funkcjonowania?

W gabi­ne­cie coraz czę­ściej spo­ty­kam pary, w któ­rych po pew­nym cza­sie oka­zu­je się, że obo­je funk­cjo­nu­ją w podob­ny spo­sób. Jed­na oso­ba ma już roz­po­zna­ne ADHD lub spek­trum auty­zmu, dru­ga tra­fia na dia­gno­zę dopie­ro po latach. Bywa też odwrot­nie – dia­gno­zę otrzy­mu­je dziec­ko, a rodzi­ce, pozna­jąc jego spo­sób funk­cjo­no­wa­nia, zaczy­na­ją roz­po­zna­wać podob­ne cechy u siebie.

To doświad­cze­nie ma odzwier­cie­dle­nie w wyni­kach badań. Ana­li­zy popu­la­cyj­ne pro­wa­dzo­ne mię­dzy inny­mi w kra­jach skan­dy­naw­skich poka­zu­ją, że oso­by z ADHD lub auty­zmem czę­ściej niż wyni­ka­ło­by to z przy­pad­ku two­rzą związ­ki z part­ne­ra­mi o podob­nym pro­fi­lu neu­ro­ro­zwo­jo­wym. Nie jest to zja­wi­sko wyja­śnia­ne wyłącz­nie wspól­nym śro­do­wi­skiem czy rosną­cą licz­bą dia­gnoz. Naj­praw­do­po­dob­niej skła­da się na nie kil­ka nakła­da­ją­cych się mecha­ni­zmów – psy­cho­lo­gicz­nych, spo­łecz­nych i biologicznych.

Czy­taj dalej Dla­cze­go oso­by neu­ro­aty­po­we tak czę­sto two­rzą związ­ki z oso­ba­mi o podob­nym spo­so­bie funk­cjo­no­wa­nia?

Nastolatek nie jest nierozsądny. Jest wrażliwy na ludzi

Przez wie­le lat zacho­wa­nia ryzy­kow­ne nasto­lat­ków tłu­ma­czo­no przede wszyst­kim nie­doj­rza­ło­ścią, bra­kiem roz­sąd­ku lub nie­wy­star­cza­ją­cą zdol­no­ścią prze­wi­dy­wa­nia kon­se­kwen­cji. W prak­ty­ce ozna­cza­ło to czę­sto pro­ste wyja­śnie­nie: „nasto­lat­ki nie myślą”. Współ­cze­sne bada­nia psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej poka­zu­ją jed­nak znacz­nie bar­dziej zło­żo­ny obraz.

Jed­nym z naj­waż­niej­szych badań w tym obsza­rze był eks­pe­ry­ment prze­pro­wa­dzo­ny przez Lau­ren­ce­’a Ste­in­ber­ga i Mar­go Gard­ner. Bada­czy nie inte­re­so­wa­ło, czy mło­dzi ludzie potra­fią oce­nić ryzy­ko – wcze­śniej­sze bada­nia wska­zy­wa­ły, że w wie­lu sytu­acjach robią to cał­kiem traf­nie. Zasta­na­wia­li się nato­miast, dla­cze­go te same oso­by w jed­nych oko­licz­no­ściach podej­mu­ją roz­sąd­ne decy­zje, a w innych zacho­wu­ją się znacz­nie bar­dziej ryzykownie.

Czy­taj dalej Nasto­la­tek nie jest nie­roz­sąd­ny. Jest wraż­li­wy na ludzi

Autyzm a rozwój połączeń nerwowych – dlaczego mózg osoby w spektrum organizuje się inaczej?

Autyzm wią­że się z odmien­nym spo­so­bem funk­cjo­no­wa­nia mózgu. Doty­czy to nie tyl­ko zacho­wa­nia czy komu­ni­ka­cji, ale tak­że tego, w jaki spo­sób infor­ma­cje są odbie­ra­ne, porząd­ko­wa­ne i prze­twa­rza­ne przez układ nerwowy.

Od wie­lu lat wia­do­mo, że u osób w spek­trum auty­zmu sie­ci neu­ro­nal­ne roz­wi­ja­ją się i funk­cjo­nu­ją ina­czej niż u osób neu­ro­ty­po­wych. Dopie­ro jed­nak bada­nia pro­wa­dzo­ne w ostat­nich kil­ku­na­stu latach zaczę­ły poka­zy­wać, jakie pro­ce­sy zacho­dzą­ce wewnątrz komó­rek ner­wo­wych mogą czę­ścio­wo wyja­śniać te różnice.

Jed­nym z naj­le­piej pozna­nych mecha­ni­zmów jest tzw. przy­ci­na­nie synaps (synap­tic pru­ning) – natu­ral­ny pro­ces usu­wa­nia czę­ści połą­czeń mię­dzy neu­ro­na­mi w trak­cie roz­wo­ju mózgu.

Czy­taj dalej Autyzm a roz­wój połą­czeń ner­wo­wych – dla­cze­go mózg oso­by w spek­trum orga­ni­zu­je się ina­czej?

Jak mózg „przewiduje” świat – i co to zmienia w relacjach z innymi

Mózg nie odbiera świata w sposób obiektywny

Na co dzień mamy wra­że­nie, że po pro­stu widzi­my, sły­szy­my i odczu­wa­my rze­czy­wi­stość taką, jaka jest. Bada­nia z zakre­su neu­ro­nau­ki poka­zu­ją jed­nak, że mózg nie dzia­ła jak kame­ra reje­stru­ją­ca świat. Znacz­nie bar­dziej przy­po­mi­na sys­tem, któ­ry nie­ustan­nie prze­wi­du­je, co za chwi­lę się wyda­rzy, a następ­nie porów­nu­je swo­je prze­wi­dy­wa­nia z infor­ma­cja­mi napły­wa­ją­cy­mi ze zmysłów.

To wła­śnie opi­su­je kon­cep­cja kodo­wa­nia pre­dyk­cyj­ne­go (pre­dic­ti­ve coding), roz­wi­ja­na m.in. przez Kar­la Fri­sto­na. Według tego mode­lu nasze postrze­ga­nie jest wyni­kiem cią­głe­go dia­lo­gu mię­dzy tym, cze­go mózg się spo­dzie­wa, a tym, co rze­czy­wi­ście docie­ra z otoczenia.

Czy­taj dalej Jak mózg „prze­wi­du­je” świat – i co to zmie­nia w rela­cjach z inny­mi

Gdy dziecko kłamie — co tak naprawdę próbuje nam powiedzieć?

Dla­cze­go dzie­ci kła­mią? Co napraw­dę wie­my z badań psychologicznych

Więk­szość rodzi­ców reagu­je na kłam­stwo dziec­ka nie­po­ko­jem, zło­ścią lub roz­cza­ro­wa­niem. Poja­wia­ją się myśli: „Sko­ro kła­mie, to zna­czy, że robi coś złe­go” albo „Nie mogę mu ufać”. To zro­zu­mia­ła reak­cja. Jed­no­cze­śnie bada­nia z zakre­su psy­cho­lo­gii roz­wo­jo­wej poka­zu­ją, że dzie­cię­ce kłam­stwo jest zja­wi­skiem znacz­nie bar­dziej zło­żo­nym niż pro­sty wybór mię­dzy praw­dą a fał­szem. Czę­sto mówi wię­cej o roz­wo­ju dziec­ka, jego emo­cjach i rela­cji z oto­cze­niem niż o jego charakterze.

Nie ozna­cza to, że kłam­stwo nale­ży baga­te­li­zo­wać. War­to jed­nak potrak­to­wać je jako zacho­wa­nie, któ­re ma okre­ślo­ną funk­cję i któ­re­go przy­czy­ny war­to zrozumieć.

Czy­taj dalej Gdy dziec­ko kła­mie — co tak napraw­dę pró­bu­je nam powie­dzieć?

Kiedy granie przestaje być rozrywką?

Co badania mówią o problematycznym korzystaniu z gier i internetu przez dzieci i młodzież

Więk­szość dzie­ci i nasto­lat­ków korzy­sta z inter­ne­tu oraz gier kom­pu­te­ro­wych bez roz­wi­nię­cia uza­leż­nie­nia. Gry mogą dostar­czać roz­ryw­ki, roz­wi­jać nie­któ­re umie­jęt­no­ści poznaw­cze, uła­twiać kon­tak­ty z rówie­śni­ka­mi i być jed­nym z ele­men­tów codzien­ne­go życia. Pro­blem poja­wia się wte­dy, gdy aktyw­ność cyfro­wa zaczy­na stop­nio­wo wypie­rać inne waż­ne obsza­ry funkcjonowania.

Bada­nia doty­czą­ce zabu­rze­nia gra­nia (Inter­net Gaming Disor­der – IGD), opi­sa­ne­go w DSM‑5 jako jed­nost­ka wyma­ga­ją­ca dal­szych badań, oraz Gaming Disor­der, uję­te­go w ICD-11, poka­zu­ją, że trud­no­ści zwy­kle roz­wi­ja­ją się stop­nio­wo. Nie poja­wia­ją się z dnia na dzień, lecz nara­sta­ją przez mie­sią­ce, a cza­sem lata.

Czy­taj dalej Kie­dy gra­nie prze­sta­je być roz­ryw­ką?

Co rodzice „niosą” ze swojego pokolenia do relacji z dzieckiem

W gabi­ne­cie czę­sto obser­wu­ję, że trud­no­ści wycho­waw­cze nie wyni­ka­ją wyłącz­nie z tem­pe­ra­men­tu dziec­ka czy bie­żą­cej sytu­acji w rodzi­nie. Rów­nie waż­ne jest to, z jakim baga­żem doświad­czeń w rodzi­ciel­stwo wcho­dzą sami doro­śli. To, cze­go nauczy­li się o emo­cjach, bli­sko­ści, gra­ni­cach i bez­pie­czeń­stwie we wła­snym domu, czę­sto – świa­do­mie lub nie­świa­do­mie – prze­no­szą do rela­cji z wła­sny­mi dziećmi.

Psy­cho­lo­gia roz­wo­jo­wa od lat poka­zu­je, że rodzi­ciel­stwo ma cha­rak­ter mię­dzy­po­ko­le­nio­wy. Wła­sne doświad­cze­nia przy­wią­za­nia, spo­sób, w jaki opie­ku­no­wie reago­wa­li na nasze emo­cje, a tak­że wzor­ce komu­ni­ka­cji wynie­sio­ne z domu rodzin­ne­go wpły­wa­ją na póź­niej­sze zacho­wa­nia rodzi­ciel­skie. Nie ozna­cza to jed­nak, że jeste­śmy ska­za­ni na powie­la­nie tych samych sche­ma­tów. Świa­do­mość wła­snej histo­rii daje moż­li­wość ich modyfikowania.

W Pol­sce dodat­ko­wym czyn­ni­kiem jest kon­tekst histo­rycz­ny. Rodzi­ce wycho­wa­ni w róż­nych okre­sach dora­sta­li w odmien­nych warun­kach spo­łecz­nych, eko­no­micz­nych i kul­tu­ro­wych. Te doświad­cze­nia pozo­sta­wi­ły ślad nie tyl­ko w spo­so­bie myśle­nia o wycho­wa­niu, ale rów­nież w tym, jak rozu­mie­ją bez­pie­czeń­stwo, odpo­wie­dzial­ność czy rolę emocji.

Czy­taj dalej Co rodzi­ce „nio­są” ze swo­je­go poko­le­nia do rela­cji z dziec­kiem

Trauma relacyjna – czym jest i jak wpływa na nasze życie?

Trau­ma rela­cyj­na to poję­cie, któ­re w ostat­nich latach poja­wia się coraz czę­ściej. War­to jed­nak pamię­tać, że nie ozna­cza ono każ­de­go trud­ne­go doświad­cze­nia z dzie­ciń­stwa ani każ­dej nie­uda­nej rela­cji z rodzi­cem. W psy­cho­lo­gii odno­si się do skut­ków dłu­go­trwa­łych doświad­czeń, w któ­rych oso­ba pozo­sta­ją­ca w rela­cji zależ­no­ści – naj­czę­ściej dziec­ko – wie­lo­krot­nie doświad­cza­ła bra­ku bez­pie­czeń­stwa, prze­wle­kłe­go zanie­dba­nia emo­cjo­nal­ne­go, prze­mo­cy, odrzu­ce­nia lub skraj­nej nie­prze­wi­dy­wal­no­ści ze stro­ny opiekuna.

Naj­czę­ściej nie cho­dzi o jed­no dra­ma­tycz­ne wyda­rze­nie, ale o powta­rza­ją­cy się spo­sób funk­cjo­no­wa­nia rela­cji. To wła­śnie dla­te­go kon­se­kwen­cje mogą ujaw­niać się wie­le lat póź­niej – w spo­so­bie prze­ży­wa­nia emo­cji, budo­wa­nia bli­skich związ­ków czy radze­nia sobie ze stresem.

Czy­taj dalej Trau­ma rela­cyj­na – czym jest i jak wpły­wa na nasze życie?